Ostatnie newsy
Ostatnio w sieci pojawiło się kilka artykułów na temat pewnej kontrowersji wokół nowej usługi Google służącej do synchronizacji zdjęć zrobionych telefonem z chmurą. W czym problem? Otóż fotografie są wysyłane na serwery firmy z Mountain View nawet po odinstalowaniu programu, z czego mniej świadomi użytkownicy mogą nie zdawać sobie sprawy, o czym donosi portal TechCrunch.
Mark Zuckerberg udostępnił ostatnio nową aplikację mobilną powiązaną z Facebookiem o nazwie Moments. Z pozoru jest to kolejna aplikacja do synchronizacji zdjęć z chmurą. W praktyce jednak, to bardzo ciekawe rozwiązanie - korzystając z bazy użytkowników stara się zidentyfikować osoby na naszych zdjęciach, by następnie udostępnić im obrazki, na których się znajdują. Niestety, w Europie dostęp do programu został zablokowany.
Od dłuższego czasu Google przygotowywało się do oddzielenia swojej usługi przechowywania zdjęć w chmurze od portalu społecznościowego Google+. Niecałe dwa miesiące temu przeniesiono opcję synchronizację obrazów i ich wyświetlania do aplikacji klienckich Google Drive. Tutaj niestety nie było praktycznie możliwości zarządzania fotografiami (tworzenie albumów, tagowania, etc.) czy edycji zdjęć. Teraz to się zmienia wraz ze startem Google Photos, które są ulepszoną wersją dobrze znanej sekcji Google+.
Na początku marca firma z Mountain View poinformowała o pewnych zmianach organizacyjnych. Przede wszystkim zespół odpowiedzialny za usługę Google+ zyskał nowego szefa. Niemal od razu po tym ogłoszeniu, powiedział on, że uważa strumień wpisów oraz synchronizację zdjęć za dwa osobne produkty. Od tamtego czasu pojawiały się plotki o przerzuceniu tej pierwszej funkcji do klienta Google Drive. I tak też się stało, o czym poinformowano na oficjalnym blogu usługi.


