W S26 Ultra Samsung zdecydował się odejść od tytanu na rzecz aluminium, idąc śladem Apple, które ostatnio podjęło podobną decyzję przy swoich topowych urządzeniach. Nie zmienił się za to charakterystyczny wyróżnik najdroższego modelu, czyli wbudowany rysik S Pen, nadal czyniący z Ultra hybrydę smartfona i notatnika dla najbardziej wymagających użytkowników.

Tańsze modele korzystają z najnowszego układu Exynos 2600, zaś S26 Ultra posiada Snapdragona 8 Elite Gen 5 (w wersji „for Galaxy”) wykonanym w litografii 3 nm, z rdzeniami Oryon trzeciej generacji, GPU Adreno 840 i mocnym NPU do obliczeń AI.
Wszystkie trzy modele oferują 12 GB RAM (Ultra dodatkowo w opcji z 16 GB) oraz od 256 do 512 GB pamięci, przy czym Ultra może sięgnąć aż 1 TB. Wyświetlacze OLED o przekątnej 6,3 cala w S26, 6,7 cala w S26+ i 6,9 cala w S26 Ultra obsługują 10-bitowy kolor, odświeżanie 1–120 Hz oraz rozdzielczość do 3120×1440 pikseli w dwóch większych modelach.
Różnice widać w bateriach: podstawowy S26 zyskał lekkie podbicie pojemności do 4300 mAh (z 4000 mAh w poprzedniku), S26+ oferuje 4900 mAh, a Ultra 5000 mAh, jednak ważniejsze są zmiany w szybkości ładowania. Najdroższy model otrzymał w końcu ładowanie o mocy do 60 W, co pozwala naładować go do 75 procent w 30 minut, podczas gdy wcześniejsza generacja zatrzymywała się na 45 W.
W obszarze fotografii Samsung pozostaje przy sprawdzonej konfiguracji, delikatnie ją dopracowując zamiast wprowadzać drastyczne zmiany. Galaxy S26 i S26+ nadal korzystają z potrójnego zestawu z 50‑megapikselowym obiektywem głównym, ultraszerokokątnym 12 MP oraz teleobiektywem 3x 10 MP, natomiast Ultra tradycyjnie idzie krok dalej. Najdroższy model wykorzystuje 200‑megapikselowy sensor główny, 50‑megapikselowy ultraszeroki, teleobiektyw 3x 10 MP oraz drugi teleobiektyw 5x o rozdzielczości 50 MP, dając użytkownikom szerokie pole manewru od ujęć szerokokątnych po zaawansowany zoom. Kluczową zmianą są szersze przysłony w Ultra, które mają poprawić jakość zdjęć w trudnych warunkach oświetleniowych, a także nowe opcje wideo – smartfony S26 potrafią teraz nagrywać wideo 8K bezpośrednio na zewnętrzny dysk oraz obsługują kodek Advanced Professional Video (APV), co jest ukłonem w stronę twórców treści wymagających wysokiej jakości i większej elastyczności pracy z materiałem.

Jedną z najbardziej intrygujących nowości serii jest funkcja Privacy Display dostępna tylko w S26 Ultra, bezpośrednio odpowiadająca na coraz częstszy problem „podglądania przez ramię” w miejscach publicznych. Samsung sięga po technologię Black Matrix, która umożliwia aktywację tzw. wąskich pikseli, koncentrujących światło na użytkowniku i ograniczających widoczność treści pod ostrym kątem. Tryb prywatności można włączyć globalnie na całym ekranie, tylko w konkretnych aplikacjach lub nawet jedynie na fragmencie ekranu, np. w obszarze powiadomień, co pozwala dostosować ochronę do własnych potrzeb. To rozwiązanie pokazuje, że innowacje w wyświetlaczach nie muszą już polegać wyłącznie na liczbach, ale także na funkcjach realnie poprawiających komfort i bezpieczeństwo użytkownika.
Seria Galaxy S26 debiutuje jednocześnie jako pierwsza linia, którą Samsung określa mianem „Agentic AI phones". Producent podkreśla, że „AI jest zintegrowana z każdą warstwą” telefonu Galaxy, poczynając od lepszej świadomości kontekstu na ekranie. Funkcja Now Brief, dotąd niezbyt imponująca, została rozbudowana o analizę treści powiadomień, dzięki czemu telefon może przypominać o ważnych sprawach, nawet jeśli użytkownik nie dodał ich do kalendarza czy listy zadań. Co istotne, Samsung zaznacza, że wiele funkcji Galaxy AI przetwarza dane lokalnie, bez wysyłania ich do chmury, co ma łagodzić obawy o prywatność w epoce wszechobecnego uczenia maszynowego.
Kolejnym elementem tej strategii są tzw. Nudges – inteligentne podpowiedzi, które działają podobnie do Magic Cue w serii Google Pixel 10, sugerując użytkownikowi treści i aplikacje na podstawie tego, co aktualnie dzieje się na ekranie. Jeśli smartfon „widzi”, że właściciel chce się podzielić zdjęciami, może zaproponować właściwe fotografie, a w innych sytuacjach podsunąć wolne terminy w kalendarzu bez konieczności ręcznego przełączania się między programami. Tego typu funkcje łączą wygodę z ryzykiem: oszczędzają czas, ale wymagają od AI właściwego rozpoznawania kontekstu, a każda pomyłka może być irytująca lub wręcz problematyczna.
Równolegle rozwijane są możliwości AI w systemowych aplikacjach – przeglądarka Samsunga zyskuje funkcję „Ask AI” dzięki partnerstwu z Perplexity, pozwalającą na automatyczne tworzenie krótkich podsumowań i opracowań treści zamiast samodzielnego analizowania wielu kart.
Ważnym filarem koncepcji „agentowego” telefonu jest ścisła współpraca z Google, której owoce wykraczają poza standardową integrację usług. Na start użytkownicy Galaxy S26 otrzymają w wersji preview funkcję wykrywania oszustw w wiadomościach, dotąd zarezerwowaną dla Pixeli – system AI ma ostrzegać przed potencjalnymi scamami, analizując treść komunikatów. Circle to Search, znany już z wybranych urządzeń, zyskuje możliwość rozpoznawania wielu obiektów na jednym obrazie, co ułatwia np. jednoczesne wyszukiwanie informacji o kilku produktach.
Najdalej idą jednak nowe możliwości Gemini, który po raz pierwszy będzie mógł wykonywać wieloetapowe zadania w aplikacjach – nie tylko jako „czatbot”, lecz jako agent działający w tle, zdolny np. do złożenia zamówienia jedzenia w DoorDash lub Grubhub czy zamówienia kursu i jedzenia w Uberze. Choć Google zaleca na razie „ścisły nadzór” nad działaniem tych agentów, kierunek jest jasny: telefon ma wyręczać użytkownika w żmudnych, powtarzalnych czynnościach, także w aplikacjach firm trzecich.
Tym, co może budzić równie wiele emocji co nowe funkcje, są ceny. Galaxy S26 startuje z pułapu 4500 zł, S26+ kosztuje 5600 zł, a Ultra wyceniono na poziomie 6500 zł, przy czym w ramach przedsprzedażowej promocji w tych cenach możemy kupić modele z większą ilością pamięci (512 GB zamiast standardowych 256 GB). Samsung argumentuje to rosnącymi kosztami podzespołów w erze AI, ale dla konsumentów oznacza to kolejny krok w stronę segmentu premium, w którym flagowce stają się inwestycją porównywalną cenowo z laptopami.
Nowe modele trafiły do przedsprzedaży od razu po prezentacji, a pierwsze egzemplarze mają pojawić się na półkach sklepowych i na progach domów klientów 11 marca. Samsung stawia na stonowaną paletę kolorów – fiołkowy kobalt, błękit nieba, biel i czerń dostępne są u wszystkich sprzedawców, natomiast barwy silver shadow oraz pink gold zarezerwowane są dla sklepu producenta.
Źródło: Ars Technica


