Jeszcze tydzień temu iPhone 16 kosztował 3300 zł, dziś jego cena wynosi 4000 zł. iPhone 17E w wersji 256 GB podrożał z 3000 do 3500 zł, a podstawowy iPhone 17 – również z pamięcią 256 GB – wzrósł z 4000 do 4500 zł. Podwyżki nie ominęły także iPhone’a Air, którego cena skoczyła z 5300 do 5800 zł. W praktyce oznacza to, że osoby szukające tańszego iPhone’a muszą teraz zapłacić więcej niż jeszcze dzień wcześniej, co jest ruchem rzadko spotykanym tuż po premierze nowych urządzeń.
Co ciekawe, Apple nie zaprezentowało podczas wrześniowego wydarzenia podstawowego iPhone’a 18, koncentrując się wyłącznie na modelach z wyższej półki, zaczynających się od 6300 zł. To dodatkowo podkreśla zmianę strategii firmy, która coraz mocniej akcentuje segment premium, jednocześnie podnosząc próg wejścia dla osób chcących kupić tańszy model.
Dla konsumentów oznacza to jedno: zakup iPhone’a stał się droższy niezależnie od tego, czy wybierają najnowszy model, czy urządzenie z poprzedniej generacji.
Źródło: The Verge


