Taka zapowiedź brzmiałaby jak wycofanie jednego z najważniejszych elementów systemu, jednak Google szybko doprecyzowało, że komunikat jest mylący: automatyzacje jako funkcja pozostają, a zmiana dotyczy jedynie wąskiej grupy akcji, które zmieniają ustawienia samego telefonu. Chodzi m.in. o czynności takie jak sprawdzenie poziomu baterii, włączanie i wyłączanie trybu „Nie przeszkadzać” czy ustawianie głośności smartfona bezpośrednio z poziomu automatyzacji Google Home. W praktyce oznacza to, że scenariusze sterujące domem – światłami, gniazdkami, termostatami czy innymi urządzeniami Nest – pozostają bez zmian i będą dalej działać, a usunięte zostaną tylko te elementy, które odwołują się do funkcji telefonu.
Firma podkreśla, że wszystkie akcje stricte „domowe” – sterujące urządzeniami Google Home i Nest – nadal będą w pełni wspierane, a automatyzacje wywołujące je o określonych godzinach, po wykryciu ruchu czy na podstawie innych warunków będą funkcjonować tak jak dotychczas. Najprawdopodobniej komunikat głosowy był kierowany głównie do osób, które realnie korzystają z akcji telefonicznych, co tłumaczy, dlaczego nie pojawił się na wszystkich urządzeniach. Warto też zauważyć, że same akcje związane z telefonem są stosunkowo niszowe: można je uruchamiać tylko wtedy, gdy start automatyzacji następuje z poziomu telefonu, a i tak nie działają np. na Nest Hubach.
Źródło: 9To5Google


