Gdy Instagram trafił na iPada jesienią zeszłego roku, wielu użytkowników przyjęło to z entuzjazmem, ale szybko okazało się, że aplikacja znacząco odstaje od wersji na smartfony. Zamiast klasycznego feedu ze zdjęciami i postami obserwowanych osób, po uruchomieniu programu użytkownik lądował od razu w zakładce Reels, co miało odpowiadać idei „rozrywki na dużym ekranie”.
Twórcy tłumaczyli, że większy wyświetlacz sprzyja pasywnemu konsumowaniu wideo, dlatego w centrum interfejsu znalazły się krótkie klipy, nad którymi umieszczono Stories, a dostęp do wiadomości był kwestią jednego stuknięcia.
Najnowsza aktualizacja radykalnie odwraca ten kierunek, upodabniając aplikację na iPadzie do tej na iPhonie w trzech kluczowych aspektach. Po pierwsze, główna zakładka Home działa teraz identycznie jak na smartfonie – po jej otwarciu użytkownik widzi znany miks postów osób obserwowanych oraz rekomendowanych treści, a nie szereg pełnoekranowych Reels. Po drugie, Reels zostały przeniesione do osobnej, drugiej zakładki w pasku nawigacyjnym, co ponownie odzwierciedla układ z iPhone’ów.
Trzecią istotną zmianą jest usunięcie osobnej karty „Following”, która w wersji na iPada pełniła funkcję odpowiednika ekranu głównego znanego z iPhone’a, lecz pod inną nazwą. Rezygnacja z tego eksperymentu upraszcza interfejs, a całość opiera się znów na dwóch filarach: klasycznym feedzie i dedykowanej sekcji z krótkimi filmami.
Źródło: 9To5Mac


