Design urządzenia praktycznie się nie zmienił – obudowa zachowuje poprzedni wygląd, a jedyną większą różnicą jest całkowicie spłaszczony moduł aparatu.
Pod względem specyfikacji różnice między Pixel 9a a 10a są minimalne: ten sam procesor (Tensor G4), ta sama konfiguracja pamięci (8 GB RAM i 128 lub 256 GB wbudowanej pamięci) oraz identyczny zestaw aparatów – 48‑megapikselowy główny sensor z OIS, 13‑megapikselowy ultraszerokokątny oraz 13‑megapikselowa kamerka przednia.
Ekran o przekątnej 6,3 cala i rozdzielczości 1080×2424 px nadal obsługuje odświeżanie 60–120 Hz, ale zyskał wyższą jasność maksymalną – z 2700 do 3000 nitów – oraz nowsze szkło ochronne Gorilla Glass 7i, które ma lepiej chronić przed zarysowaniami i upadkami.
Bateria zachowała pojemność 5100 mAh, lecz wspiera teraz szybsze ładowanie przewodowe 30 W i bezprzewodowe 10 W, podczas gdy poprzednik oferował odpowiednio 23 W i 7,5 W. W 2026 roku telefon nadal zapewnia klasyczne złącze USB‑C 3.2, łączność 5G, Wi‑Fi 6e oraz NFC, a także – co ważne dla wielu użytkowników – fizyczne gniazdo na kartę SIM.
Z braku większych nowości w specyfikacji, Google postanowiło chwalić się ekologiczną konstrukcją. Aluminiowa ramka telefonu w 100 procentach wykonana jest z materiałów z recyklingu, a plastikowy tył w 81 procentach, co przekłada się na około 36 procent całkowitej masy urządzenia pochodzącej z odzysku, wliczając w to wykorzystanie recyklingowanego złota, wolframu, kobaltu i miedzi.
Utrzymanie ceny, poprawa jasności ekranu, szybsze ładowanie i większy udział materiałów z recyklingu to mało efektowne zmiany, które dla obecnych posiadaczy Pixel 9a nie będą wystarczającym powodem do wymiany. Dla osób szukających nowego telefonu w średniej półce cenowej, Pixel 10a pozostaje jednak atrakcyjną propozycją, łączącą czystego Androida, długie wsparcie i fotograficzne możliwości z ceną znacznie niższą niż w segmencie flagowców.
Źródło: Ars Technica